Piękne, białe zęby marzą się chyba każdemu z nas. W dzisiejszych czasach mamy taką przewagę nad naszymi rodzicami i dalszymi pokoleniami, że w sklepach można znaleźć produkty wybielające, z których korzystać może każdy starszy użytkownik. Nie są one szczególnie drogie, trudne w użyciu również nie. A jednak łatwo jest się zapomnieć lub po prostu nie przeczytać dokładnie kilku artykułów w sieci, przez co nasze plany odnośnie wybielania trafia szlag. Procedura ta kieruje się bowiem własnymi regułami, których należy dokładnie przestrzegać. W przeciwnym razie, zmarnujemy tylko nasz czas i pieniądze, dodatkowo podrażniając sobie dziąsła.

Na czym najczęściej zacinają się Polacy podczas wybielania? Poniżej znajdziecie zestawienie najpopularniejszych błędów, które skutecznie obniżają skuteczność samodzielnego rozjaśniania szkliwa.

Korzystanie z produktów wybielających niewiadomego pochodzenia

Okazja na miarę cudownego środka na erekcję, którego wynalazcy nienawidzą lekarze, dobrze wszystkim znanego z uroczych reklam w sieci, to coś, co może skusić niską ceną. W sieci nie brak jest co prawda potwierdzonych sklepów, sprzedających renomowane produkty, lecz wiele osób zapewne poczuje pokusę sięgnięcia po zakazany owoc, jakim jest podobny środek do wybielania, lecz kosztujący o te trzy dychy mniej. Sugerujemy jednak nie decydować się na takie preparaty, bo sama ilość składników pokroju cementu i słabej jakości substancji sprawi, że z białych zębów wyjdzie tyle, co z przyrodzenia rozmiaru kobra z wyżej wspomnianego SPAMu. Czyli nic, a nawet gorzej. Dobry sklep powinien wyświetlać się w serwisie pokroju Ceneo podczas wyszukiwania produktu, oferować solidną obsługę klienta, zaś zakupiony przez nas towar powinien być zapakowany w oryginalne opakowanie, na którym nie znajdziemy komicznych chińsko-angielskich sloganów pokroju „Teeth white substance, infinite joy and happiness guaranteed”. To samo tyczy się ulotki – widzimy coś, co źle przetłumaczono, zaś jednym z pierwszych języków jest chiński, lepiej nie nakładajmy tego na zęby. Specyfiki wybielające wykorzystują substancje pokroju nadtlenku wodoru, którego nawet odrobinę większa ilość, niż zalecane minimum, może doprowadzić do silnych podrażnień w jamie ustnej oraz nadwrażliwości. Duże stężenie tego składnika, wymieszane z cementem i Apapem – sami sobie wyobraźcie. Jeśli coś zostanie tu wybielone, to chyba tylko nasze blednące lico po pierwszym odczuciu działania takiego specyjału. A jeśli nie wiemy, jaki produkt najlepiej wybieli nasze uzębienie, nie bójmy się spytać o to naszego stomatologa.

Zbyt duże tempo prowadzonej kuracji

Zbyt długo ignorowaliśmy wygląd naszych zębów, po czym nagle przypomniało nam się, że coraz więcej osób pyta się nas, czy często mylimy pastę do zębów z tą do butów i mamy zamiar to zmienić? To bardzo dobra inicjatywa, ponieważ zęby są naszą wizytówką podczas uśmiechu i rozmowy. Niestety, często zdarza się tak, że przesadzamy w drugą stronę i po dłuższym czasie kompletnego zamykania się na problem chcemy naprawić go tu i teraz. Jest to możliwe, ale tylko wtedy, gdy udamy się do stomatologa w celu wybielenia szkliwa. Jest to jednak zabieg bardzo kosztowny i czyniący nasze uzębienie wrażliwym na około 3 dni. Pozostaje nam więc poradzenie sobie samemu, za pomocą preparatów zakupionych w sklepie. Problem? Jeśli się spieszymy, to zaczynamy wierzyć, że nałożenie na zęby żelu wybielającego, najlepiej w skromnych dawkach wręcz wylewających się z szyny po pięć razy na dobę, wybieli nam zęby w tempie natychmiastowym. To ogromny błąd – z takich preparatów korzystać powinno się w oparciu o zalecenia na ulotce. Dziąsła bardzo łatwo podrażniają się pod wpływem kontaktu z żelem wybielającym, a jeśli będziemy to ignorować, trzymając się złotej zasady „no pain, no gain”, to po niedługim czasie czekać nas będzie niemiła niespodzianka w postaci obolałej jamy ustnej, uniemożliwiającej gryzienie. Ceną za wybielanie zębów w domu jest właśnie to, że płacimy mniej za wolniejszą kurację. Nie ma żadnego sensu wymuszać więc pojawienie się widocznych rezultatów już pierwszego dnia.

Niewyleczone zęby

Wybielanie niezdrowych zębów, w których obecne są ubytki to jeden z najgłupszych pomysłów. Najważniejszym warunkiem przystąpienia do kuracji wybielającej są zdrowe i poleczone zęby. Ubytki i dziury to otwarta droga do naszego organizmu. W ten sposób może dojść do zapalenia miazgi zębowej i nieprzewidywalnych reakcji. Warto pamiętać o regularnych i kontrolnych wizytach u stomatologa (najlepiej co 6 miesięcy), aby uniknąć nieprzyjemnych sytuacji.

Odkładający się osad

Zęby pokryte osadem i kamieniem to również przeciwwskazania do podjęcia się kuracji wybielającej. Nie ma takiego środka, który poradzi sobie z kamieniem i skutecznie przeniknie przez warstwę osadu. Dodatkowo ich obecność sprzyja powstawaniu próchnicy. Generalna zasada jest taka – wybielając zęby z osadem, rozjaśnimy co najwyżej zęby bakteriom, bo to one przyjmą na siebie przeważającą większość preparatu.

Źle dobrany sprzęt do pielęgnacji jamy ustnej

Podczas codziennej pielęgnacji naszych zębów jesteśmy w stanie podrażnić nasze szkliwo, co jest przyczyną powstawania nadwrażliwości. Użycie różnego typu płukanek stworzonych na bazie alkoholu dodatkowo podrażnia dziąsła i okolice jamy ustnej. Zbyt długi czas mycia zębów pastą wybielającą to też nienajlepszy pomysł. Preparaty te są mocno ścieralne, niemal dwa razy bardziej, niż tradycyjne pasty (a czasem i więcej), co sprawia, że z czasem możemy sobie nimi zwyczajnie zetrzeć szkliwo zębów. Okres ciągłego korzystania z pasty wybielającej powinien trwać nie dłużej, niż tydzień, góra dwa. Po upływie tego czasu należy wrócić do stosowania zwykłej pasty, zaś po wybielającą możemy sięgnąć ponownie dopiero po około sześciu miesiącach. Dobrze dobrana szczoteczka jest równie ważna. Miękkie włosie nie podrażnia dziąseł i nie ściera szkliwa. Jeśli nie boimy się eksperymentów, dobrym rozwiązaniem jest tu szczoteczka z serii SEYSSO Carbon, której miękkie włosie zawiera w sobie węgiel aktywny, który bezpiecznie przyciąga do siebie barwiący osad, nie oddziałując tym samym na samo szkliwo.

Co z białą dietą?

Nadmiar kawy, papierosy, czerwone wino, cola, czerwone buraczki nie ułatwiają procesu wybielania. Te produkty zmieniają barwę szkliwa, tym bardziej podczas stosowania preparatów wybielających, po których nasze zęby są podatniejsze na przebarwienia. Dla lepszego efektu kuracji, korzystnie jest powstrzymywać się od powyższych składników na około 2 tygodnie od zakończenie wybielania. Oczywiście im dłużej odczekamy, to dłuższym efektem białych zębów będziemy się cieszyli.

Wiara w mądrości babuni

Zapewne znaleźliśmy już chociaż raz w takiej sytuacji: jesteśmy u babci, zwierzamy się z naszych problemów z zębami, po czym w odpowiedzi słyszymy, jakim to cudownym środkiem nie jest cytryna. „Przekrój wnusiu cytrynę, potrzyj nią zęby, zaraz będziesz mieć białe!” W takich sytuacjach zalecamy raczej powiedzenie, że spróbujemy tego po powrocie do domu, a następnie zignorowanie rady. Starsi zawsze chcą dobrze dla młodszych, ale prawdziwie domowe metody, czy to cytryna, czy soda oczyszczona, po prostu nie działają. Nawet gorzej – szkodzą. Zawarte w takich produktach składniki aktywne nie zostały bowiem obrobione laboratoryjnie, zaś ich surowa siła jest zwyczajnie zbyt mocno oddziałująca na powierzchnię szkliwa.

Sprawia to, że zostaje ono starte. Mamy nadzieję, że niniejszy artykuł rozwiał wszelakie wątpliwości, towarzyszące myśleniu o tym, czy aby na pewno dobrze podchodzimy do tematu wybielania zębów. Błędów tych łatwo jest uniknąć, trzeba tylko czytać instrukcje, kierować się zdrowym rozsądkiem i, co najważniejsze, nie działać zbyt pochopnie. Zęby potrzebują czasu, aby się zepsuć, zaś przywrócenie im dawnego wyglądu też nie następuje na ogół z dnia na dzień.